(Aktualizacja: 11 listopada 2009, 8:00)
Oto wykres mojej wagi, którą będę mierzył podczas całości mojej głodówki. Wagę mierzę po zakończonym dniu każdego następnego dnia rano.

Moja waga podczas głodówki
(Aktualizacja: 11 listopada 2009, 8:00)
Oto wykres mojej wagi, którą będę mierzył podczas całości mojej głodówki. Wagę mierzę po zakończonym dniu każdego następnego dnia rano.

Moja waga podczas głodówki
Trochę opuściłem opisywanie mojego życia na głodówce ale to tylko dlatego, że było dużo zajęć.
Piąty dzień mijał mi trochę niespokojnie. Mroczki przed oczami po każdym wstawaniu lub zmienianiu pozycji. Dodatkowo znowu pomagaliśmy teściom w robieniu porządków. Tym razem na ogrodzie, więc też dużo było noszenia.
Podczas czwartego dnia mojej głodówki czułem się strasznie słabo i chciało mi się wymiotować. Następował przełom. Moje samopoczucie do godzin popołudniowych dawało się we znaki także moim bliskim. Stałem się drażliwy i jęczący. W pierwszym momencie myślałem, że toksyny dają mi się we znaki, więc zrobiłem sobie czyszczenie jelita ale to nie pomogło, więc w okolicach godziny 16.00 poszedłem na dłuższy spacer. Temperatura wynosiła tego dnia zero stopni i wiał przenikliwy wiatr. Ubrałem się na cebulkę i ruszyłem na spacer nad rzekę.
Bardzo szybko minął dzień trzeci. Było tak wiele zajęć, że nawet nie obejrzałem się a już wybiła godzina spoczynku.
Dzień rozpocząłem od wzięcia prysznica raz w ciepłej a raz w zimnej wodzie. I tak parę razy na zmianę. Potem trochę pracy przy komputerze bo mimo skończonego sezonu, trzeba przygotowywać się na następny. A przecież żyć i jeść po skończonej głodówce za coś trzeba. W okolicach południa wykonałem wodą czyszczenie jelita grubego i zauważyłem, że wcześniej wlewałem 2 litry a teraz jakby zrobiło się mniej miejsca, więc przerwałem wcześniej.
Dzień spędziłem dość intensywnie gdyż odbyłem rozmowę w sprawie przyszłego kontraktu z pozytywnym skutkiem i dodatkowo dostałem propozycję pracy jako masażysta.
Dzień minął mi bez większych problemów. Troszeczkę w okolicy popołudnia zaczęła lekko boleć mnie głowa ale popijanie rozmrożonej wody zupełnie niweluje ten ból.
Głodny Dziennik czyli życie na głodówce. Dzień pierwszy.
Głodówkę rozpocząłem 1 listopada 2009. Wybrałem ten termin dlatego, że właśnie skończyłem moje wyjazdy robocze i mam parę miesięcy czasu na poświęcenie sobie, swojemu zdrowiu. Także dlatego ten termin stał się dla mnie ważny gdyż za niecałe dwa miesiące są święta i wiem, że to ważny czas dla mojej Ani. Dla Ani świąteczne spotkania rodzinie są bardzo ważne i dlatego czas wychodzenia z głodówki obliczyłem tak aby mieć pełną możliwość spożywania właśnie na 24 grudnia br.
Continue Reading…
To co Gienndij Małachow nazwał „Głodówką Leczniczą” i Michał Tombak „Postem” ja rozpocząłem z dniem dzisiejszym. Tak, właśnie rozpocząłem własną głodówkę leczniczą.
We wrześniu podczas moich podróży po Polsce zacząłem czuć ogromny dyskomfort spowodowany moją otyłością brzuszną. Od kiedy zastosowałem dietę wegetariańską (XI.2008) moja waga w ciągu 2,3 miesięcy spadła o 15 kg. Ważyłem 150 kg a w styczniu już 135 kg mimo tego, że po drodze były Święta i Sylwester.
Postanowiłem poddać się operacji bez użycia skalpela czyli odbyć 10 dniową głodówkę.
Ostatnio podczas poszukiwań lektur, które pomogłyby mi przygotować się do odstawienia jedzenia na okres 10 dni przeczytałem jedno ciekawe zdanie:
Człowiek żyje z jednej czwartej swego pożywienia, z pozostałych trzech czwartych żyją lekarze
Continue Reading…